Moje publikacje

Grafika myśli, © Dorota Górczyńska-Bacik, Anglia 2020, ISBN:  978-83-947558-6-7
Ilustracje: © Dorota Górczyńska-Bacik – obrazy olejne na płótnie
Redakcja i przedsłowie: Wiesław Fałkowski
Projekt okładki, zdjęcie na okładce, opracowanie graficzne: © Wiesław Fałkowski

Książka – Grafika myśli – Doroty Górczyńskiej-Bacik, to zbiór notatek poetyckich bogato ilustrowany obrazami.
Aby poprawnie odczytać i zrozumieć poetyckie zapiski autorki, model pięciu podstawowych zmysłów, wypracowany przez Arystotelesa, może okazać się zbyt ubogi. Jest to bowiem swoista mapa myśli, dzięki której odczytywanie słów i logiczna ich analiza nie wystarcza – trzeba uruchomić całą zdolność postrzegania, rozróżniania kolorów, kształtów; konieczna jest wrażliwość, intuicja, wyobraźnia i Gestalt, czyli, mówiąc w uproszczeniu – świadomość, emocje i perspektywa egzystencjalna – pojmowanie człowieka jako procesu mającego swój początek, dynamikę oraz swój koniec – śmierć.
Jako miłośnik malarstwa, grafiki i wszelkich sztuk wizualnych z radością odbieram połączenie słów i obrazów w jednym albumie. Dzięki temu wiersze Doroty Górczyńskiej-Bacik przyjmują nową, głebszą i bogatą warstwę znaczeniową. Tak jak i w poprzednich tomikach poetyckich autorki, wiersze pisane są szeptem. Są jednak wyraźnie słyszalne,
a mądrość przekazu z nich płynąca wynika z troski o codzienność i szacunku do rzeczy zarówno banalnych jak i podniosłych.
W całej dotychczasowej twórczości poetki i malarki Doroty Górczyńskiej-Bacik, smutek i zaduma miesza się z absurdem i poczuciem humoru. Autorka, poprzez pryzmat afirmacji miłości, dobroci, piękna, ciszy i spokoju – dostrzega także zjawiska tak nieuchronne jak samotność, przemijanie i śmierć, dążąc do poznania ich istoty i zrozumienia świata, losu
i życia.
Wiesław Fałkowski – Przedsłowie do tomu „Grafika myśli”


114 decybeli ciszy
© Dorota Górczyńska-Bacik, Anglia 2018,
ISBN: 978-83-8155-240-0


.

Moje manowce
© Dorota Górczyńska-Bacik, Anglia 2017,
ISBN: 978-83-8155-240-0

Każdy z nas na pewno czasem ma chęć zniknąć, uciec przed innymi i samym sobą. Oczywiście pozostaje jeszcze wybór miejsca, do którego chcemy się udać, najlepiej by było, gdybyśmy tam nikogo nie spotkali. „Moje manowce”1 – to tytuł debiutanckiego tomiku Doroty Górczyńskiej-Bacik. Pisanie, a w szczególności pisanie poezji, to też pewna forma ucieczki przed rzeczywistością, a zarazem droga powrotu do niej. Wiersze pisze się w samotności i w samotności najczęściej się je czyta.

A jakie „manowce”, jaką wyprawę proponuje nam poetka? Jest w tych wierszach mnóstwo emocji, kobiecych emocji, nie są one ukryte pod jakąś maską. Bo przecież autorka jest także aktorką, która zmienia na scenie kostiumy oraz maski. Poezja zaś na pewno wymaga szczerości i autentyczności, jest światem przeżyć konkretnej osoby.

To wiersze o naszej codzienności, dniu powszednim, powtarzających się godzinach i minutach, czyli wyprawa ta jest całkiem bliska. Ale w tej codzienności możemy też odnaleźć szczęście: „melancholia znów stanie się więźniem człowieka,/który chodzi z uśmiechem przyczepionym do kaloszy”. Szczęście na pewno jest w drobiazgach, w zmieniającym się pejzażu za oknem, każda pora roku przynosi ze sobą coś pięknego i godnego uwagi. To także dewiza płynąca z tych wierszy, „łap chwilę” szepcze nam do ucha poetka i odważnie dodaje: „Póki krew wariatka/wciąż krąży po rondzie mojego życia/mogę/ wszystko/aż nogi nie polegną/ w walce z siłą grawitacji.” Akceptacja codzienności to coś, czego na pewno trudno się nauczyć, ale ta poezja może nas trochę w tym wspomóc. Poeci też nie są „oderwani” od świata realnego, nie bujają w obłokach, a żyją tu i teraz, zmagają się ze wszelkimi zawirowaniami losu: „Moje huragany,/moje codzienne chodzenie pod wiatr” – czytamy w tomiku. Ale oczywiście odrobina „szaleństwa” w życiu nigdy nie zaszkodzi: „w euforii rozradowana potrząsam/przemoczoną głową/ w trosce/by parasol nie dostał kataru/wariatka mówią/parasole nie chorują przecież”.

Niekiedy gubimy się w tej bezbarwnej rzeczywistości, o czym też pisze autorka tego tomu, ale anioły nad nami czuwają, w szczególności nasz Anioł Stróż (do którego poetka modli się, aby szepnął optymistycznie na ucho: „że najlepsze/dopiero/przychodzi”), a miłość dodaje sił, choć czasem powoduje rozczarowanie: „Dostrzegłam jeża, który za jeżową/pomalutku dreptał/cóż, miłość boli czasami”. Nie doceniamy tego, co posiadamy, co ofiarował nam los, a przecież wiele osób ma mniej od nas.

Poetka rozmawia też z Bogiem, próbuje prowadzić z Nim dialog, targuje się o moment, porę roku, w której zamknie na zawsze oczy, gdyż nie chce umierać w maju, gdy wszystko budzi się do życia, woli odejść zimą lub jesienią: „Iść cicho pomału ku niebu,/ w grubych skarpetach,/a po drodze/spotkać/padający/śnieg”.

Istnieje związek frazeologiczny: „sprowadzić na manowce”, czyli spowodować, aby ktoś wybrał niewłaściwą, złą drogę. Ale poetka raczej nie sprowadza swoich czytelników na manowce, ukazuje drogę polegającą na akceptacji każdego naszego dnia: dzisiejszego, wczorajszego i jutrzejszego, wyzbyciu się strachu przed życiem i samotnością.

W tomiku tym odnajdziemy także grafiki autorstwa Doroty Górczyńskiej-Bacik, zatem nasza bohaterka pisze, maluje, a także gra na scenie.

Z wierszy zawartych w wyborze „Moje manowce” zapamiętałam też utwór „Modlitwa”, w którym podmiot liryczny prosi Boga, aby nic nie zakłócało tej codzienności, jej nudnych i zwariowanych chwil.

Magdalena Cybulska
libertas.pl


ANTOLOGIE Z MOIM UDZIAŁEM:

ŻYCIE KSZTALTAMI SLOW PISANE Antologia 2017
MISTYCZNY CAŁUN Antologia 2017
POEZJA RZADKI KWIAT PRAWDY Antologia 2017
W BETLEJEM SWIETO Antologia 2017
NIC TAK SAMO NIE BEDZIE Antologia 2017
BOSKI CHOR 2 Antologia 2018
BOSKI CHOR 3 Antologia 2018
BOSKI CHOR 4 Antologia 2018
BOSKI CHOR 5 Antologia 2018
ODCIENIE POLSKIEJ POEZJI 1918-2018 Antologia 2018
PĘDZLEM I PIÓREM Antologia 2018
ŻYCIE KSZTAŁTAMI SŁÓW PISANE Antologia 2014